Filtry, bany

Blogerzy powinni uważać na Rankseller – pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO

Przed chwilą na Antywebie przeczytałem artykuł „Rankseller debiutuje w Polsce. Wielka szansa dla blogerów czy tylko ambitne obietnice?„. Wpis mnie zaciekawił, że postanowiłem wejść na stronę serwisu, ponieważ zajawka na Antywebie przypominała mi reklamę systemu do pozyskiwania linków w treści. I … nie myliłem się.

Już na starcie strona serwisu prezentuje korzyści, z których najważniejszą jest Najlepsze linki dla autorytetu Twojej domeny i pozycji w Google. Wyraźnie też wskazana jest grupa docelowa (dół grafiki)

Rankseller a linki SEO

Strona z korzyściami dla reklamodawców też jasno informuje jakiemu celowi ma służyć system

Rankseller - korzyść dla reklamodawcy

Przyznam, że w dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele stron dostaje filtry czy bany za sprzedaż/kupowanie linków w systemach afiszowanie się w ten sposób jest totalnie nieodpowiedzialnym podejściem. O artykułach sponsorowanych było głośno przy okazji Interflory – i mimo, że do dzisiaj niektóre osoby utrzymują, że filtr nie był za artykuły sponsorowane, to jednak nie ulega wątpliwości, jakie jest stanowisko Google w zakresie artykułów sponsorowanych – jeżeli publikujemy na swojej stronie taki artykuł to linki wychodzące muszą mieć atrybut nofollow.

No chyba, że wszystkie linki pozyskane za pomocą Ransellera wstawiane u blogerów miałyby mieć atrybut nofollow – ale z powyższego jasno wynika, że o takim czymś nie może być mowy.

PS Nazwa „Rankseller” – w wolnym tłumaczeniu „sprzedaż rankingu” – też daje do myślenia.

GD Star Rating
loading...
Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO, Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO, 3.4 out of 10 based on 14 ratings Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

tom 8 kwietnia 2013, 18:48

W rankseller można wyraźnie wybrać opcję, że linki są no foloow a artykuł oznaczany jest jako reklama. Z drugiej strony czym się dla Google różni wpis gościny za darmochę od wpisu gościnnego za pieniądze? Jaki jest sposób aby to odróżnić?

Sebastian Miśniakiewicz 8 kwietnia 2013, 21:19

nofollow, OK, można – ale mało kto wie z blogerów co to jest.
A skąd Google ma wiedzieć? Przy Interflorze były to artykuły na jeden wzór :)

tom 9 kwietnia 2013, 8:26

To już zależy od blogera. Czy przyjmie słaby tekst do publikacji, czy jeżeli sam pisze teksty na zlecenie to się do nich przyłoży czy nie. Rankseller dba tylko o bezpieczeństwo i anonimowość traksakcji i jakośc bazy wydawniczej.

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 8:52

Podsunąłes mi ciekawy pomysł tym komentarzem….

hienio 8 kwietnia 2013, 21:51

Nie wiem, tak właściwie żadne odkrycie. Niczemu innemu taki portal nie służy jak sprzedaży linków. Więc nie wiem o co chodzi. A Google każe wszystko i wszystkich, z tą różnicą, że jedni są duzi i im przechodzi, a drudzy są mali i mają pod górę

tom 9 kwietnia 2013, 8:27

Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami. To duża różnica. Szczególnie w Polsce gdzie szczytem SEOwej finezji są zaplecza oparte na tekstach synonimizowanych i katalogi.

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 8:51

„Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami.”

Zgodnie z podejściem Google w tym zakresie, to jest to samo :) – artykuł sponsorowany, z linkiem dofollow, za który wziąłeś kase i umieściłeś na swoim blogu to sprzedaż linków – fakt znany już od dawna :)

tom 9 kwietnia 2013, 14:18

Tylko skąd Google ma wiedzieć, że wziąłem kasę? :)

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 16:13

Daj spokój
1) Rejestrujesz się w systemie
2) Wrzucasz u siebie artykuł z linkami dofollow
3) Bierzesz za to kasę
Przecież to proste, skąd ma wiedzieć…

tom 9 kwietnia 2013, 16:39

Nie jest jasne. Jak Google odróżnia artykuł z linkiem za który wziąłem pieniądze od takiego artykułu gdzie umieściłem linki za darmo?

Sebastian Miśniakiewicz 10 kwietnia 2013, 8:05

Człowiek jest w stanie to zrobić – czyli SQT; to już metoda dedukcji się kłania. Algorytmicznie nie mam przekonania, aby było to (na razie) możliwe.

tom 13 kwietnia 2013, 11:01

Ale to przecież od blogera zależy jakie zlecenie przyjmuje a jakie odrzuca. Tam się nic automatycznie nie dzieje.

Sebastian Miśniakiewicz 13 kwietnia 2013, 13:53

Ale bloger nie wie często, co to są Wskazówki i że linki dofollow na jego blogu, w zamian za kasę, to ich naruszenie…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *