Filtry, bany

Blogerzy powinni uważać na Rankseller – pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO

13 komentarzy

Przed chwilą na Antywebie przeczytałem artykuł „Rankseller debiutuje w Polsce. Wielka szansa dla blogerów czy tylko ambitne obietnice?„. Wpis mnie zaciekawił, że postanowiłem wejść na stronę serwisu, ponieważ zajawka na Antywebie przypominała mi reklamę systemu do pozyskiwania linków w treści. I … nie myliłem się.

Już na starcie strona serwisu prezentuje korzyści, z których najważniejszą jest Najlepsze linki dla autorytetu Twojej domeny i pozycji w Google. Wyraźnie też wskazana jest grupa docelowa (dół grafiki)

Rankseller a linki SEO

Strona z korzyściami dla reklamodawców też jasno informuje jakiemu celowi ma służyć system

Rankseller - korzyść dla reklamodawcy

Przyznam, że w dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele stron dostaje filtry czy bany za sprzedaż/kupowanie linków w systemach afiszowanie się w ten sposób jest totalnie nieodpowiedzialnym podejściem. O artykułach sponsorowanych było głośno przy okazji Interflory – i mimo, że do dzisiaj niektóre osoby utrzymują, że filtr nie był za artykuły sponsorowane, to jednak nie ulega wątpliwości, jakie jest stanowisko Google w zakresie artykułów sponsorowanych – jeżeli publikujemy na swojej stronie taki artykuł to linki wychodzące muszą mieć atrybut nofollow.

No chyba, że wszystkie linki pozyskane za pomocą Ransellera wstawiane u blogerów miałyby mieć atrybut nofollow – ale z powyższego jasno wynika, że o takim czymś nie może być mowy.

PS Nazwa „Rankseller” – w wolnym tłumaczeniu „sprzedaż rankingu” – też daje do myślenia.

GD Star Rating
loading...
Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO, Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO, 3.4 out of 10 based on 14 ratings Blogerzy powinni uważać na Rankseller - pachnie mi to sprzedawaniem linków SEO
autor 1380 artykułów opublikowanych na blogu

Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Top Contributor pomaga rozwiązywać te problemy na oficjalnym Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Chcesz zwiększyć widoczność Twojej strony w Google?

Tak, chcę >>


Opinie i Komentarze

tom 8 kwietnia 2013, 18:48

W rankseller można wyraźnie wybrać opcję, że linki są no foloow a artykuł oznaczany jest jako reklama. Z drugiej strony czym się dla Google różni wpis gościny za darmochę od wpisu gościnnego za pieniądze? Jaki jest sposób aby to odróżnić?

Sebastian Miśniakiewicz 8 kwietnia 2013, 21:19

nofollow, OK, można – ale mało kto wie z blogerów co to jest.
A skąd Google ma wiedzieć? Przy Interflorze były to artykuły na jeden wzór :)

tom 9 kwietnia 2013, 8:26

To już zależy od blogera. Czy przyjmie słaby tekst do publikacji, czy jeżeli sam pisze teksty na zlecenie to się do nich przyłoży czy nie. Rankseller dba tylko o bezpieczeństwo i anonimowość traksakcji i jakośc bazy wydawniczej.

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 8:52

Podsunąłes mi ciekawy pomysł tym komentarzem….

hienio 8 kwietnia 2013, 21:51

Nie wiem, tak właściwie żadne odkrycie. Niczemu innemu taki portal nie służy jak sprzedaży linków. Więc nie wiem o co chodzi. A Google każe wszystko i wszystkich, z tą różnicą, że jedni są duzi i im przechodzi, a drudzy są mali i mają pod górę

tom 9 kwietnia 2013, 8:27

Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami. To duża różnica. Szczególnie w Polsce gdzie szczytem SEOwej finezji są zaplecza oparte na tekstach synonimizowanych i katalogi.

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 8:51

„Nie płaci się za linki a za publikację tekstów z linkami.”

Zgodnie z podejściem Google w tym zakresie, to jest to samo :) – artykuł sponsorowany, z linkiem dofollow, za który wziąłeś kase i umieściłeś na swoim blogu to sprzedaż linków – fakt znany już od dawna :)

tom 9 kwietnia 2013, 14:18

Tylko skąd Google ma wiedzieć, że wziąłem kasę? :)

Sebastian Miśniakiewicz 9 kwietnia 2013, 16:13

Daj spokój
1) Rejestrujesz się w systemie
2) Wrzucasz u siebie artykuł z linkami dofollow
3) Bierzesz za to kasę
Przecież to proste, skąd ma wiedzieć…

tom 9 kwietnia 2013, 16:39

Nie jest jasne. Jak Google odróżnia artykuł z linkiem za który wziąłem pieniądze od takiego artykułu gdzie umieściłem linki za darmo?

Sebastian Miśniakiewicz 10 kwietnia 2013, 8:05

Człowiek jest w stanie to zrobić – czyli SQT; to już metoda dedukcji się kłania. Algorytmicznie nie mam przekonania, aby było to (na razie) możliwe.

tom 13 kwietnia 2013, 11:01

Ale to przecież od blogera zależy jakie zlecenie przyjmuje a jakie odrzuca. Tam się nic automatycznie nie dzieje.

Sebastian Miśniakiewicz 13 kwietnia 2013, 13:53

Ale bloger nie wie często, co to są Wskazówki i że linki dofollow na jego blogu, w zamian za kasę, to ich naruszenie…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii

Więcej w Filtry, bany
Tak czy nie
Jak powinna wyglądać poprawna nazwa pliku wgrywanego do disavow tool?

Nie bez powodu publikuję ten wpis, ponieważ sam zasugerowałem się tak bardzo pierwszymi informacjami na temat narzędzia do zrzekania się...

Zamknij