Wyszukiwarka Google

Blog Roku 2013 pod patronatem Onetu daje nofollow do stron konkursowych. Przesada?

NoDo napisania wpisu skłonił mnie Tomasz Wieliczko, który jako pierwszy (jak zauważyłem) zwrócił uwagę, że linki na stronie poświęconej konkursowi na Bloga Roku linki prowadzące do stron biorących udział w konkursie są …. nofollow.

Jest o co bić pianę? – jak to zarzucono mi przed chwilą? Moim zdaniem odpowiedź może być tylko jedna – jest. 

Na początek trochę historii – ale bez wchodzenia w daty i szczegóły.

Google wprowadziło nofollow, aby dać webmasterom możliwość zadecydowania jakim stronom, do których linkowali na swoich witrynach, chcą oni przekazać część Pageranku, a jakim nie. Szybko się jednak okazało, że Google nie wzięło pod uwagę pomysłowości osób zajmujących się SEO. Na potrzeby kolejnego akapitu przyjmijmy, że na stronie mamy 10 linków wychodzących – 8 o atrybucie dofollow i 2 nofollow. Jak wiemy algorytm Google opiera się na Pageranku. Dzięki linkom strony przekazują go sobie nawzajem, co sprawia, że te lepsze mają ich (w idealnym świecie, bez działań pozycjonujących) więcej.

Na początku istnienia  parametru nofollow linki nim opatrzone nie powodowały „utraty” Pagerank strony, z której wychodziły. Wstawienie 2 linków z atrybutem nofollow powodowało „przejście” 20% Pageranku strony na 8 pozostałych linków – przez co możlismy sami decydować o tym, „kto zasługuje na lepsze traktowanie”. Rzecz jasna to nie mogło trwać długo (powiem, że trwało bardzo krótko) – Google takie praktyki się nie spodobały i po kolejnej aktualizacji algorytmu owe 20% wyparowywało – od teraz, mówiąc prostym językiem, wstawienie 2 linków z atrybutem nofolow na stronie od teraz sprawiało, że strona 20% mocy strony szło, jak to zwykłem mówić, „w kosmos”.

Kolejne aktualizacje coraz bardziej ukierunkowywały się na przepływie Pagerank aż doszliśmy do sytuacji, jaką mamy teraz – w której np.

  • strony emitujące linki z programów Partnerskich muszą mieć nofollow (bo dzięki PP zarabiamy),
  • reklamy emitowane na stronach (także banery) muszą mieć nofollow (za ich emisje dostajemy kasę),
  • recenzje produktów na stronach, jeżeli w zamian za nie coś otrzymaliśmy – także powinny emitować linki do stron nofollow.

Jedna rzecz się nie zmieniła – do stron o niskiej jakości dajemy nofollow – jak mówi Google „po co mamy je wspierać”?

No dobrze, ale …. czy to jednak nie jest także manipulacja przepływem Pagerank?

Przechodząc do meritum, czyli do konkursu na Bloga Roku 2013 – o ile jestem w stanie zrozumieć, że na stronie poświęconej programowi linki do stron konkursowych są nofollow, bo … można wygrać nagrodę pieniężną. Ale dlaczego linki do stron partnerów medialnych są dofollow? To te strony już nie są złe? Przecież na stronach tych serwisów będą relacje z konkursu – pojawi się Adsense, banery itp – czyli kasa. Pozostawię to bez komentarza.

Jestem zdania, że już w niedalekiej przyszłości Google przestanie brać pod uwagę przy tworzeniu algorytmu złe linki – przez nie polski oddział SQE ma pełne ręce roboty i zamiast czytać te wszystkie RR’ki może w końcu trzeba zacząć je po prostu ignorować ? Ludzie przestaliby skupiać się na linkach, zastanawiać się komu dać dofollow, a komu nofollow, pisać te wszystkie prośby o ponowne rozpatrzenia itp.A właściciele serwisów też mieliby jedną rzecz z głowy.

Jak organizator konkursu na Bloga Roku uważa, że link do strony konkursowej zasługuje tylko na nofollow to znak, że zaczynamy przesadzać. Jedno jest pewne – ja od dzisiaj linkuję do grupy Onet z nofollow. Ciekawy jestem, co by było, jakby inni poszli w moje ślady…

Edytowano:

Na drugi dzień po moim wpisie linki zostały zmienione na dofollow…. zmieniłem i ja :)

GD Star Rating
loading...
Blog Roku 2013 pod patronatem Onetu daje nofollow do stron konkursowych. Przesada?, Blog Roku 2013 pod patronatem Onetu daje nofollow do stron konkursowych. Przesada?, 4.1 out of 10 based on 23 ratings Blog Roku 2013 pod patronatem Onetu daje nofollow do stron konkursowych. Przesada?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Zgred 11 stycznia 2014, 22:32

Bijesz pianę … to ich cyrk, ich mały i … NOFOLLOW jest zgodne z Wytycznymi dla Webmastersów :P

Sebastian Miśniakiewicz 11 stycznia 2014, 22:42

Właśnie wstawiam link do konkursu …. nofollow oczywiście :)
Przesadzasz – zauważ, jaki jest teraz lament nad filtrami i linkami. A jak „biłem pianę” wstecz to nie każdy czytał uwaznie. teraz w wielu przypadkach jest już za późno…
Jako bloger powinienem poruszać niewygodne tematy – ktoś musi…

artur 11 stycznia 2014, 23:59

Czytałem ten tekst 4 razy i niewiele rozumiem, nie kumam o co w nim chodzi i na co chcesz zwrócić uwagę (całościowy wniosek).
A Twój blog śledzę od dłuższego czasu.

Sebastian Miśniakiewicz 12 stycznia 2014, 0:28

Hej.

„Jestem zdania, że już w niedalekiej przyszłości Google przestanie brać pod uwagę przy tworzeniu algorytmu złe linki – przez nie polski oddział SQE ma pełne ręce roboty i zamiast czytać te wszystkie RR’ki może w końcu trzeba zacząć je po prostu ignorować ? Ludzie przestaliby skupiać się na linkach, zastanawiać się komu dać dofollow, a komu nofollow, pisać te wszystkie prośby o ponowne rozpatrzenia itp.A właściciele serwisów też mieliby jedną rzecz z głowy.”

Plus to, że linkowanie nofollow przy tego typu okazji jest bez sensu

Marcin Marc 12 stycznia 2014, 0:23

Nic tylko przypomina mi się Onet i „nie linkujemy do Spider’s Web i AntyWeb”.

Rafał 13 stycznia 2014, 9:23

Moim zdaniem oni wolą zapobiegać niż leczyć :). Moim zdaniem trochę za dużo panikują, chociaż Google samo do tego doprowadza swymi zmianami, co jednak nie tłumaczy dlaczego linki do partnerów są dofollow :)

Sebastian Miśniakiewicz 13 stycznia 2014, 9:41

Otóż to, otóż to … – podzielam zdanie z paniką i brakiem logiczności między dofollow do partnerów :)

Marta_K 13 stycznia 2014, 15:59

Ale o co chodzi? Przecież tym nofollow Google samo sobie strzela w stopę. Większość osób z czystej paranoi daje wszystkie linki jako nofollow. A to przekłada się na stan rzeczy w którym zdobycie linka do wartościowej strony graniczy z cudem. Tworzą się kręgi wzajemnej adoracji linkowej, duzi wydawcy mogą blokować mniejszych itd. Dystrybucja PR staje się ograniczona a tym samym wyniki wyszukiwania cierpią.

Prosty przykład – kilka miesięcy temu poszła notka prasowa o nowym leku na padaczkę. Wszystkie duże portale o tym się rozpisały… No powiedzmy rozpisały bo były to teksty na góra 500-600 znaków. Natomiast branżowe, medyczne serwisy, które miały nawet wyniki badań tego leku, szczegółowe opisy itd. znajdowały się na 5-6 stronie wyników wyszukiwania. Dlaczego? Bo niby jak mają w świetle takiej paranoi nofollow zdobyć „moc”?

Sebastian Miśniakiewicz 13 stycznia 2014, 16:32

„Tworzą się kręgi wzajemnej adoracji linkowej, duzi wydawcy mogą blokować mniejszych itd”

Świetna uwaga – co zresztą widać, bo do Newsweeka np. czy Glamour są linki dofollow….

Piotr 14 stycznia 2014, 13:05

Moim zdaniem Google dojdzie z czasem do wniosku że trzeba coś z tymi linkami zrobić i zmniejszy ich znaczenie do minimum.
Zwrócić szczególną uwagę na to co dana strona sobą reprezentuje i w jakim stopniu jest przydatna z punktu widzenia użytkownika.
Bo jak widać linkami nadal można manipulować i teraz tylko te strony którą są już w topach i te które są wzajemnie linkowane mają szanse być wysoko.

Sebastian Miśniakiewicz 14 stycznia 2014, 21:16

I na to liczę – bo to, co teraz dzieje się z linkami, przestaje być normalne…

Piotr Rostecki 15 stycznia 2014, 13:07

Wg mnie góra 5 lat i CTR + UX będą głównymi czynnikami. Jednak linki i ich znaczenie po prostu nie mogą zniknąć bez śladu. Zawsze będą brane pod uwagę. Dodatkowo większe znaczenie będą miały „Social links” – będzie się liczył autorytet osób dzielących się linkami.

Jednak Google nie może po prostu przeskoczyć między głównymi wyznacznikami popularności strony.

Sebastian Miśniakiewicz 16 stycznia 2014, 11:04

Coś w tym jest – jak uda się im postawic na user experience to może to być mocna rewolucja – i moim zdaniem wtedy Google już nikt nie „podskoczy” …

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *