Filtry, bany

Advertorials.pl wchodzi w fazę testów. Szkoda, że nie informuje wydawców o zagrożeniach

kupowanie linków pozycjonującychJak się dowiedziałem serwis Advertorials.pl wchodzi w fazę testów – serwis rozpoczął wysyłkę takich oto emaili skierowanych do właścicieli stron internetowych

Witam serdecznie,

Z przyjemnością informujemy, że Państwa serwis XXXXXX, z uwagi na swoją wysoką jakość merytoryczną, został zakwalifikowany do udziału w naszym pilotażowym programie „NEXT CONTENT PARTNERSHIP”.

Ideą programu jest WZBOGACANIE TREŚCI WITRYN O NAJWYŻEJ JAKOŚCI DARMOWY KONTENT, dopasowany do treści merytorycznych serwisu i tworzony przez wysokiej klasy specjalistów branżowych. Pobieranie kontentu jest bezpłatne, a z uwagi na to, że w treści będzie umieszczony „do follow link” jest ŹRÓDŁEM DODATKOWEGO PRZYCHODU dla Państwa. Warto również pokreślić, że pobranie kontentu ZAOWOCUJE WIĘKSZYM RUCHEM NA PAŃSTWA SERWISIE, a więc i dodatkową powierzchnią do MONETYZACJI W RAMACH STANDARDOWYCH DISPLAY’OWYCH KAMPANII REKLAMOWYCH.

Po Państwa stronie leży jedynie rejestracja w naszym systemie , wybór interesujących Państwa treści i umieszczenie ich w swoim serwisie.

Gorąco zachęcamy do udziału w tym programie i skorzystania z profitów które Państwu proponujemy!

Ponieważ nie za bardzo byłem w stanie dowiedzieć się z emailingu o co chodzi z WZBOGACANIEM TREŚCI WITRYN O NAJWYŻEJ JAKOŚCI DARMOWY KONTENTwszedłem na stronę systemu. Tam jest to lepiej wytłumaczone

Publikacje w dobrych serwisach nie tylko bezpośrednio zwiększą Twój zasięg, ale pozostawią również trwały efekt SEO! Decydującym kryterium w pozycjach wyszukiwania jest ilość i jakość linków prowadzących do Twojej strony. Teksty z linkami umieszczane na stronach najlepszych wydawców pozwolą Ci trwale wyprzedzić konkurencję w wyszukiwarkach internetowych !

No i wszystko jasne – wysyła się emailing do KOGOŚ, proponując mu COŚ – a jednocześnie NIC nie mówiąc o tym, że można dostać PO D…

Na stronie nie ma nic o stanowisku Google odnośnie pozyskiwania w ten sposób linków. A szkoda. Raptem kilka dni temu, dokładnie 18 lipca, Google uaktualniło swoje Wskazówki odnośnie pozyskiwania linków. Znajdziemy w nich m.in. taki oto krótki fragment wskazujący na jeden z typowych przykładów sztucznych linków naruszających Wskazówki Google dla Webmasterów:

artykuły sponsorowane lub reklamy natywne w przypadku otrzymywania płatności za artykuły, które zawierają linki przekazujące PageRank;

Podczas hangoutu z Johnem Muellerem 30 lipca sporo czasu zostało poświęcone artykułom prasowym i linkom w nich zawartych. John wyraźnie podkreślił stanowisko Google w tej kwestii

linki takie powinny mieć atrybut nofollow, ponieważ artykuły są tworzone przez właścicieli stron, którzy następnie płacą za umieszczenie ich na wybranych stronach.

Dosadniej wyraził to Matt Cutts – szef działu SQT w Google – „jeżeli płacisz za link, nie może on przekazywać Pageranku” – zachęcam do oglądnięcia materiału wideo

Co grozi firmom, które wezmą udział w programie?

Wydawcy mogą zostać ukarani – algorytmicznie lub ręcznie, przez SQT – za sprzedaż linków.

Osoby zlecające artykuły  – poniosą takie same konsekwencje w związku z kupowaniem linków.

Czy serwis nie ma racji bytu?

Ma – ale pod warunkiem, że wstawiamy w artykuł link z atrybutem nofollow.

Co sądzicie o Advertorials.pl? Mają rację bytu w „dzisiejszej SEO-rzeczywistości”? O braku informowania Wydawców o negatywnych konsekwencjach, jakie ich witryny mogą ponieść ze strony Google, powiem krótko – nieprofesjonalne, nieetyczne, nie na miejscu.

GD Star Rating
loading...
Advertorials.pl wchodzi w fazę testów. Szkoda, że nie informuje wydawców o zagrożeniach, Advertorials.pl wchodzi w fazę testów. Szkoda, że nie informuje wydawców o zagrożeniach, 3.4 out of 10 based on 12 ratings Advertorials.pl wchodzi w fazę testów. Szkoda, że nie informuje wydawców o zagrożeniach

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

marcin 8 sierpnia 2013, 20:23

Ja mam nadzieję, że ludzie zarządzający google przynajmniej choć troszkę zdają sobie sprawę, że nie są bogami. To co się dzieje jest super dowodem na to, że nie da się przewidzieć zachowań ludzi, niestety google chyba tego nigdy nie pojmie. Szczytem głupoty jest już sytuacja w której ostatnio poproszono mojego kolegę, który wykonał dla klienta stronę www aby zdjął linka z opisu w zakładce portfolio. Mam nadzieje, że tacy ludzie jak Matt Cutts zaczną zauważać rzeczywistość a nie tylko swój wyimaginowany świat. kolejny przykład – znajoma prowadzi bloga o psach, jak ktoś ma szczeniaki to opisuje miot i bardzo często daje linki do do zdjęć, czy stron, to nie jest żaden webmaster czy informatyk i tu nagle tez zaczęły przychodzić skargi i prośby o wywalenie linku lub nałożenie jak mi powiedziała „no flying” – super określenie :) Moim zdaniem dochodzimy do momentu w którym google już damo nie wie jak walczyć z LUDŹMI żeby wyciągnąć jak najwięcej kasy. Dajcie znać jak opatentują „ducha świętego”.

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2013, 20:46

Marcin, ale to, że ktoś emailuje w takiej sprawie, jest wynikiem tego, że SEO zajmuje się ktoś, kto NIE ZNA SIĘ NA SEO. Do głowy by mi nie przyszło – zakładam, że jest, jak piszesz – aby pisac do twojej znajomej o zdjęcie linka.

marcin 8 sierpnia 2013, 21:07

Niestety tak jest, poprosiłem znajoma o namiary właścicieli stron, którzy o to poprosili i skontaktowałem sie z nimi. W efekcie uzyskałem informacje, że osoby promujące serwisy hodowli wskazały w oparciu o dane z GW, że te linki są szkodliwe, ponieważ, z serwisu (mojej znajomej) wychodzi za dużo linków.
I to nie z byle jakiej firmy, moim zdaniem poznańska czołówka. Dla mnie śmiech na sali, ale o czym to świadczy.
Według mnie nikt już nie wie co jest naturalne a co nienaturalne, google tak namieszało, że pewnie sami się w tym pogubili. Jak coś czyścisz w profilu nagle giną linki w GW, jak nie zdobywasz linków to strony lecą z pozycjami, coraz częściej wydaje mi się, że tym wszystkim rządzi tylko i wyłącznie przypadek, a rzeczy które robię dzisiaj za tydzień google uzna za niedopuszczalne bo znowu zwykli LUDZIE wymyślą coś na co maszynki i tzw. inżynierowie google nie są w stanie wpaść. Czy jesteś w stanie w obecnej chwili wskazać jakieś linki nie szkodzą, ponieważ moim zdaniem każdy link w obecnej chwili potencjalnie szkodzi. Aktualnie wywalam linki z katalogów, które maja PR 4, katalogów postawionych na skrypcie „otwarty” , część pewnie jeszcze pamięta go. Tak sobie myślę, Katalog ma PR 4, to po choinkę wywalać ten link skoro google samo uznaje mu daje taka moc. Co więc jest naturalnym linkiem?

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2013, 21:09

O „czołówkach” wolę sie nie wypowiadać – za dużo mam ostatnio przypadków wpadek z ze strony agencji SEO…
A „podręcznikowy naturalny link” to taki, do którego nie przyłożyłeś ręki – „naturalnie sam się pojawił”…

marcin 8 sierpnia 2013, 21:25

Czyli nie ma czegoś takiego jak „naturalny link” ponieważ za wszytkie linki odpowiadaj ludzie, czyli zawsze „ktoś” przyłoży rękę.
Ale ok, wracam do wywalania tych katalogów z PR 4 :)

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2013, 21:37

Dla mnie naturalny to taki, który ktoś nadaje np. mojemu blogowi – a potem widzę w Brand24 info, że ktoś np. mnie gdzieś zacytował
Ale masz rację – mamy obecnie „dziwny czas” z linkami

Adam 15 sierpnia 2013, 0:11

Kilka dni temu Matt wygadał się na temat nienaturalnych linków i przyznał się że nawet link naturalny może być uznany za spam. Więc nie ma czegos takiego jak link naturalny

Sebastian Miśniakiewicz 17 sierpnia 2013, 16:38

To tylko algorytm – mnie to nie dziwi i nie robiłbym z tego tytułu sensacji :)

Paweł 8 sierpnia 2013, 23:22

Advertorials jest bardzo słabo zrobiony technicznie. Korzystanie z tego systemu jest niejasne, a wiele informacji nie widać. Ale są jedyni w zasadzie na rynku w zakresie sprzedawania „prawie wartościowych tekstów” do „prawie wartościowych stron”.

Z tego maila (też taki dostałem) nie wynika, czy autor tekstu będzie płacił czy nie. Chociaż jak wydawca ma dostać wynagrodzenie to raczej tak. Bo niby skąd?

I nie wiem, czy to jakaś nowa usługa, bo advertorials pośredniczy w publikacji tekstów już dość długo.

Sebastian Miśniakiewicz 9 sierpnia 2013, 7:55

Na ich miejscu rozegrałbym to inaczej – wchodzenie w tego typu usługę SEO dzisiaj uważam za zabójstwo dla serwisu.
Sam pomysł na sprzedaż eksperckich treści jest OK – ale Google obawiam się, że nie pozwoli na linki dofollow – no chyba, że zrobią to inaczej.

Robert 9 sierpnia 2013, 8:41

Chyba, że pod tekstem zrobią coś w stylu: Artykuł pochodzi z http://www.nazwadomeny.pl, ale jednak myślę że chodzi im o wstawienie w tekście anchora, więc jedynie nofollow będzie tutaj dla nich dobrym wyjściem (tzn. nie tyle dobrym wyjściem co koniecznością :) )

Sebastian Miśniakiewicz 9 sierpnia 2013, 8:43

Bardziej specjalista musiałby się podpisać – bo przecież nie będą kopiować treści, ale będą pisać nowe, na zlecenie firmy, która to zamówi.
Pożyjemy, zobaczymy – moim zdaniem jednak nie ma taki serwis w dzisiejszym świecie racji bytu na dłuższą metę….

gonzola 9 sierpnia 2013, 12:12

Podajcie mi sposób w jaki można odróżnić link za który zapłacono od linka jaki wydawca umieścił bezpłatnie. Jeżeli istnieje taki niezawodny, albo nawet i trochę zawodny sposób, to rzeczywiście można mieć obawy. Donos nie jest skuteczny, jeżeli artykuł jest jakościowy, więc ewentualnie torturowanie wydawcy, żeby się przyznał. Poza tym trochę mnie śmieszy taka dyskusja w kraju gdzie podstawowym SEO skillem jest sprawna obsługa mieszarki i addera. So…. bitch please!

Danos822 9 sierpnia 2013, 15:21

Zgadzam się z przedmówcą, jak mamy odróżnić link sponsorowany od tekstu w którym gościnnie występuje link?
W sumie nie ma się o co kłócić, niech martwią się pozycjonerzy lecący masówką. Lata katalogowania są już policzone :)

arek 10 sierpnia 2013, 8:36

Czy advertorials.pl jest dobrze zaprogramowany czy słabo to jedna kwestia. Ważniejsze jest co innego. SEO bezalterntywnie idzie w stronę online PR i content marketingu. A to oznacza koniec taniego SEO. Nie da się zrobic frazki za trzy duszki, bo tyle kosztuje dobry tekst a jego publikacja kolejne trzy stowki. I za to cenę mamy jeden link który ma wpływ na serpy. To oznacza koniec działalności dla 90 % polskich SEOwcow. Trzeba się będzie nauczyć czegoś więcej poza spamowaniem.

Sebastian Miśniakiewicz 10 sierpnia 2013, 10:45

Świetna uwaga :)

Adam 15 sierpnia 2013, 0:16

Wielu ma odmienne zdanie, szczególnie że bez linków nic nie pójdzie – samą treścią mogą walczyć tylko wielkie serwisy. Poza tym google nie ukarze wszystkich, bo nie miałoby kogo wyświetlać – w końcu wszyscy spamują. Jak na razie mocno się trzymają fraz z swli i to trudne frazy. Katalogi też swoje dają. No ale zobaczymy jak to będzie. W zasadzie w nielegalny sposób linka zdobyć prawie się nie da a userzy sami z siebie nie zamieszczą. Więc wojna trwa nadal:)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *