Filtry, bany
24 lutego 2012

Bardzo ciekawy wpis pojawił się właśnie na Google+, autorstwa Kaspara Szymańskiego (Guglarza), który nawiązując do swojej wcześniejszej wypowiedzi o kupowaniu linków

Zespół #Google #Search Quality zajął się kwestią kupowania linków przez popularne polskie witryny i podjął odpowiednie kroki w tych wypadkach gdzie zaistniała taka potrzeba. Mamy nadzieję, że z czasem więcej klientów SWLi przemyśli swoją strategie zdobywania linków.

zaznaczył, że

zanim będzie możliwe pozytywne rozpatrzenie zgłoszenia nie wystarczy zakończyć współpracy z systemami wymiany linków ale należy również usunąć wszystkie linki pozyskane z innych źródeł stworzonych tylko w celu manipulowania PageRank. Dotyczy to m.in. tzw. stron presell i innych “zapleczy” tworzonych ręcznie lub automatycznie oraz spamowania for i blogów.

Należy zwrócić uwagę na jej fragment

należy również usunąć wszystkie linki pozyskane z innych źródeł stworzonych tylko w celu manipulowania PageRank

Co Kaspar miał na myśli?

Zgodnie z powtarzanym od dawna stwierdzeniem, że linki przychodzące nie szkodzą, coraz bardziej przekonuję się do tego, że Google w końcu „w jakiś sposób” jest w stanie namierzyć te linki, które właściciel sam sobie „załatwił”. Nie pytajcie mnie, jak – znając Kaspara nie sądzę jednak, aby rzucał takie stwierdzenie „ot  tak sobie”. Od dawna mówiłem, że namierzenie stron biorących udział w tego typu publicznych systemach jest proste – dla wyszukiwarki takie coś to pestka.

Dlaczego do tej pory zatem uchodziło to luzem?

Rację miał zatem chyba Colin, który nie tak dawno w jednym z komentarzy gdzieś na moim blogu napisał, że ich wpływ nie był tak duży na SERPy, jakby to się mogło wielu osobom wydawać – zatem Google, do tej pory, nie zdecydowało się na walkę z tym procederem. Patrząc się jednak na ostatni wysyp różnego rodzaju systemów (co chwilę czytam o kolejnym „systemie”) można dojść do wniosku, że chyba cierpliwość Google się skończyła.  A będzie chyba jeszcze ciekawiej – przypomnę, co Kaspar powiedział w ostatnim wywiadzie dla Mensis

 Z perspektywy walki ze spamem w wynikach wyszukiwania w Google rok 2012 będzie bardzo interesujący. Mamy zaplanowanych około 500 aktualizacji algorytmów oraz kilka projektów, których rezultaty będą zapewne bardzo widoczne dla użytkowników Google, również w Polsce.

Będzie się działo – czy „w końcu” Google upora się z publicznymi systemami sprzedaży linków? W komentarzu do swojej wypowiedzi na G+ Kaspar właśnie doprecyzował

jeśli ktoś mocno poszalał z domeną będzie miał większy problem

Czekam na odpowiedź na moje pytanie :)

Czy chcesz przez to powiedzieć, że w końcu Google potrafi „zorientować się”, gdzie właściciel takiej domeny samodzielnie umieścił linki – np. analizując jego „zakupy” w systemach??

Uprzedzając ewentualne komentarze – moim zdaniem Google jest w stanie „zobaczyć”, czy to „my sobie szkodzimy” – czy też ktoś „chce nas zdepozycjonować”

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

shpyo 24 lutego 2012, 23:57

„jeśli ktoś mocno poszalał z domeną będzie miał większy problem” – to mój tekst :P

Seo-Profi 25 lutego 2012, 0:07

Yes – ostatnio częsciej cytuję, będę wrzucał ksywki, dzięki za uwagę :)

Kapsel 25 lutego 2012, 10:29

„Uprzedzając ewentualne komentarze – moim zdaniem Google jest w stanie „zobaczyć”, czy to „my sobie szkodzimy” – czy też ktoś „chce nas zdepozycjonować””

Jak?

Seo-Profi 25 lutego 2012, 12:41

Tego sie nie dowiemy :) Mam po prostu przeczucie. Ponieważ jest to krótką informacja na Google+ zobaczyć trzeba, co dalej będzie sie działo.
Zastanówmy sie logicznie. Google potrafi rozpoznać linki z SWLI. Właściciel strony, która och nie używa widzi, że pojawiają sie dziwne linki w Narzędziach. Prosi Google o ich usunięcie – w ten sposób niejako prosi o nieuwzględnianie ich wpływu na pozycję strony. Skoro tak jest, to konkurencja sobie może, a właściciel śpi spokojnie. Jak dla mnie tak można rozumieć usunięcie linków jako odcięcie sie od ich własności. No ale Google ma spore zasoby i jak pisałem nie wykluczam, że mogą rozgryzc kwestię pochodzenia linków.
Trzeba czekać na dalsze informacje i śledzić wypowiedzi Kaspara – i czytać blogi i fora :)

spamerman 25 lutego 2012, 22:46

Kiedyś przebąkiwał coś o możliwości neutralizacji działania linków, które nam się nie podobają w narzędziach webmasterów. Już poprawiam mój czarny kapelusz i zacieram łapki… Jeśli to się ziści… ulala :D

azi 16 listopada 2012, 11:14

co znow potwierdza to ze google za duzo danych gromadzi i za duzo wie

Sebastian Miśniakiewicz 16 listopada 2012, 12:16

Przesadzasz. Chodzimy ulicami i nas filmują.
Podobnie w sklepach.Mi to nie przeszkadza. Ale komuś, komu podoba się np. para spodni w sklepie już będzie mówił coś innego…
Zawsze możesz korzystać z trynu prywatnego w przeglądarkach, jak masz jakieś obawy.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii