VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Nie tak dawno pisałem o tym, jak to niektóre firmy SEO pod „płaszczykiem” rzekomo posiadanych certyfikatów Google próbują zdobywać Klientów, które ulegają urokowi certyfikatu i podpisują umowy na pozycjonowanie ich stron, będąc nieświadome tego, że Google … nie wydaje żadnej firmie podobnego dokumentu.

Nie minęło kilka dni i kolejny zonk –  firma próbuje pozyskać Klienta na pozycjonowanie poprzez szantaż, powołując się na  nagraną rozmowę, podczas której osoba zgadza się na pozycjonowanie. Tymczasem o ile samo nagrywanie nie jest niezgodne z prawem, to już jego wykorzystanie, zgodnie z np. informacją podaną tutaj

 

W celu uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości, co do ewentualnego naruszenia dóbr osobistych rozmówcy, nie będącego pracownikiem ani kontrahentem, wystarczy uzyskać jego zgodę na nagrywanie rozmowy. Zgoda rozmówcy nie musi być połączona z zachowaniem specjalnej formy, może być to zgoda dorozumiana – jak kontynuowanie rozmowy po wysłuchaniu komunikatu o możliwości jej monitorowania i nagrywania.

już jako próba wykorzystywania w swoim interesie później zdobytych w ten sposób informacji – no, nie jest już bezspornie lege artis. A było to tak.

Do pewnej firmy zadzwonił pracownik firmy RP - specjalnie używam skrótu – ze Skierniewic. Schemat rozmowy bardzo prosty –  najpierw próba zrażenia Klienta do Adwords, przy jednoczesnym usilnym namawianiu na skorzystanie z ich usług w zakresie pozycjonowania stron. Następnie osoba dzwoniąca podejmuje próbę przekonania  do skorzystania z usług pozycjonowania stron. Klient telefonicznie wyraża zgodę.

Po zakończonej rozmowie firma SEO zaczyna (tak potem przynajmniej mówi, podczas kolejnej już rozmowy)… pozycjonowanie  strony. Wkrótce też Klient dostaje fakturę proformę – zostaje ona wystawiona, ponieważ Klient się przecież zgodził na pozycjonowanie, a zatem zaczęliśmy prace z tym związane – a co za tym idzie „ponieśliśmy już koszty związane z pozycjonowaniem Pana strony, zatem … proszę zapłacić fakturę”.

Na próbę wyjaśnienia, że „może i mówiłem, ale to była tylko rozmowa” – pada mocne stwierdzenie: mamy to nagrane, proszę zapłacić.

Klient razem  z proformą otrzymuje regulamin z zapisem, z którego wynika, że umowa zostanie zawarta  … w momencie dokonania wpłaty na konto

Dokonanie zapłaty na podstawie tej faktury stanowi potwierdzenie zawarcia umowy oraz potwierdzenie zapoznania się z niniejszym regulaminem i akceptację jego postanowień.

Idąc dalej czytamy

Brak wpłaty zwalnia Wykonawcę z wykonania Zamówienia.

I całe szczęście, że ta osoba nie zapłaciła, ponieważ gdyby to zrobiła – związałaby się umową – na 12 miesięcy!

A tak sprawa została szybko wyjaśniona i podczas kolejnej rozmowy Klient poinformował pracownika „firmy SEO”, że zgodnie z polskim prawem nie można nagrywać rozmowy bez jego zgody. Proszę więcej nie dzwonić i mnie nie szantażować”.

Jak już zdążyliście się domyślić proceder jest dziecinnie prosty – dzwoniący próbuje zaszantażować rozmówcę faktem, że posiada nagranie z jasno wyrażoną zgodą na pozycjonowanie strony - do czego, jak to już napisałem powyżej, nie powinno dojść, ponieważ nie została wyrażona na nagranie zgoda.

Klient mógł „wyjść z tej sytuacji” jeszcze w inny sposób – czytając dokładnie regulamin, z którego jasno wynika, że zobowiązanie powstaje dopiero w momencie zapłaty.

Jaki jest z tego morał?

Czytajmy umowy i regulaminy – i tak, jak nie godzimy się na prezentacje „cudownych poduszek” z „kosmicznego pierza” w cenie … tysiąca złotych za sztukę, tak i tutaj wykażmy się przytomnością umysłu :)

Zastanawiam się, jak długo jeszcze będą w sieci działały firmy, próbujące poprzez różnego rodzaju sztuczki marketingowe, często z pogranicza czy wręcz z obszaru NLP, zmusić osoby nieświadome zobowiązań wynikających ze sprytnie sformułowanych umów do ich podpisania. Niestety, chyba do czasu, aż taki telemarketer zadzwoni do prawnika, a ten weźmie sprawę w swoje ręce i pokaże „specjalistom SEO” „gdzie raki zimują”.

Jest to bardzo ważne, ponieważ o ile w przypadku umowy zawieranej z konsumentem a firmą tego pierwszego chronią np. zapisane w UOKiKu niedozwolone klauzule – o tyle przedsiębiorca jak podpisze taki regulamin to … pozostaje mu tylko droga sądowa. Albo zapłata :(

Dlatego apeluję do czytelników bloga, aby uważnie czytali różnego rodzaju regulaminy i umowy – zwłaszcza te, związane z różnego rodzaju okazjami czy promocjami :)

Przy okazji prośba – jeżeli zetknęliście się z podobnymi praktykami, proszę o kontakt. Poprzez publikację próby wprowadzenia kogoś w błąd możemy zaoszczędzić wielu osobom niepotrzebnych nerwów. Kontakt – przez formularz kontaktowy. Dziękuję :)

Podobne wpisy:

VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)