VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dzisiaj krótki wpis, ale myślę, że bardzo ważny. Od pewnego czasu widzę nadużywanie pojęcia filtr – oraz ban. Każdy spadek strony kojarzony jest z tymi dwiema sytuacjami.

O ile jednak jestem w stanie zrozumieć właścicieli stron, którzy po lekturze różnych wątków na forach czy blogów poświęconych zagadnieniom związanym z SEO mają prawo mieć w głowach zamęt, i pod filtr podciągać każdy, nawet o jedną pozycję spadek strony, o tyle już nie potrafię „wybaczyć” takiego podejścia  firmom pozycjonującym.

W ostatnim czasie kilka razy miałem do czynienia ze stronami, które miały znajdować się w filtrze. Często firmy SEO „potwierdzały” to „na 100%”, „żądając” od właścicieli serwisów … wykupienia nowych domen, na które przekierowywane były dotychczasowe strony. Przekierowanie 301 zawsze przynosiło krótkotrwałą poprawę, po czym … strona znowu spadała. Powód? „Kolejny filtr”. Więc kupujemy nową domenę, a potem kolejną…

Analiza pozycjonowanego serwisu, jeżeli nie pozwalała na stwierdzenie rażących uchybień, w postaci ukrytego tekstu czy istniejącego systemu wymiany linków na stronie, to w każdym z pozostałych przypadków odkrywała jedną, „małą” rzecz – brak optymalizacji strony pod pozycjonowane frazy.

Google nie jest alfą i omegą – jeżeli mamy np. w ofercie usługi księgowe dla małych firm – a nigdzie nie napiszemy o tym na stronie (oraz „zapomnimy to zrobić w przypadku Title strony czy nagłówków) – no to skąd nasze „biedne Google” ma się domyślić, że pisząc o korporacjach mamy na myśli też małe firmy?

Przyznam, że jestem „załamany” postępującym „analfabetyzmem SEO”. Coraz częściej formy SEO potrafią jedynie kupować punkty w systemach wymiany linków czy na giełdach linków – merytoryczny zaś poziom wiedzy jest chyba na najniższym poziomie od kiedy śledzę ten rynek (rok 2008).

Czy też macie takie wrażenie?

Podobne wpisy:

VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)