VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Przeważająca większość serwisów w Internecie jest w wersji jednojęzycznej. Z biegiem jednak czasu, gdy firma rozwija się, dochodzą kolejne rynki sprzedaży, a co za tym idzie pojawia się także konieczność dotarcia do tamtejszych odbiorców – oczywiście w ich języku. W jaki sposób najlepiej stworzyć serwis wielojęzyczny, aby był przyjazny dla Google i dobrze się indeksował?

Mamy 3 sposoby

1) Tworzymy wersje w obrębie danej domeny – umieszczając je tylko w osobnych katalogach – w adresie dochodzi nam końcówka/en, /de – itp

2) Wersje językowe strony umieszczamy na osobnych subdomenach – en.domena.pl, de.domena.pl

3) Strony umieszczamy na osobnych domenach najwyższego poziomu – domena.com, domena.de, domena.pl itp

Jakie są plusy i minusy poszczególnego rozwiązania?

Pierwszy przypadek, bardzo często występujący w Polsce. Obsługuje go większość CMSów. Jest jednak złym podejściem – tworzymy bowiem cały czas strony w obrębie jednej domeny – w tym przypadku znajdującej się w polskiej lokalizacji. Nie oznacza to, że nie można z takimi stronami powalczyć o wysokie pozycje – jednak będzie to trudniejsze – a w bardzo konkurencyjnej branży może okazać się wręcz niemożliwe.

Drugie rozwiązanie jest lepsze od pierwszego. Tworzymy odrębne serwisy dla Googlebota, subdomeny – każda z nich jest w jednym, wybranym języku. To dobre rozwiązanie – jednak np. w Rosji, gdzie króluje Yandex, jesteśmy na straconej pozycji – ponieważ ta wyszukiwarka preferuje domeny z rozszerzeniem lokalnym – ru – w tworzeniu swoich wyników wyszukiwania.

Ostatnie, trzecie rozwiązanie, to idealne rozwiązanie. Dzięki użyciu domen lokalnych, a najlepiej jeszcze domen najwyższego poziomu (czyli nie .com.pl tylko .pl) możemy w łatwy sposób zarządzać nimi z poziomu Narzędzi dla Webmasterów. Możemy przypisywać im odpowiednie rynki docelowe (niedostępne w wariancie pierwszym i drugim). Dodatkowo inne jest podejście użytkowników do takich stron – nie są one traktowane jako lokalny biznes, jako strona, która powstała „tylko w wyniku przetłumaczenia oryginalnej”.

Jak widać, najlepszym rozwiązaniem jest to przedstawione w punkcie trzecim. Dlaczego zatem, zwłaszcza w Polsce, „króluje” pierwsze? No cóż – często firma osiąga obroty wielomilionowe, zaś właściciel uważa, że „szkoda kasy” na dodatkowe pięć domen i przebudowę serwisy. Pozostawiam to bez swojego komentarza – Matt świetnie to ujął: „Skoro firma działa na rynkach międzynarodowych, to powinna być „w stanie kupić sobie kilka domen” :).

Tworząc takie serwisy pamiętajmy, aby nie używać automatycznego tłumaczenia. Zawiera ono zawsze sporo błędów stylistycznych – a na to Google zwraca uwagę ustalając ranking stron – podobnie jak strona w budowie nie ma szans na wysokie pozycje, tak domena z błędami jest mniej niż jeszcze do niedawna „lubiana przez bota”. I bardzo dobrze – może to zmusi webmasterów, a zwłaszcza właścicieli firm, do większej dbałości o swoje strony. Jakoś nie wyobrażam sobie reklamy telewizyjnej z błędami – dlaczego zatem tak mało przykładamy się do stron internetowych? No cóż – nie doceniamy Internetu :)

Pamiętajmy też o niuansach językowych – w wielu przypadkach inaczej określa się daną rzecz w np. USA, Kanadzie czy Wielkiej Brytanii. Tworząc naprawdę dobry serwis musimy być tego świadomi. No ale chyba temu, kto myśli poważnie o biznesie nie trzeba tego tłumaczyć, prawda? :)

Podobne wpisy:

VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
Serwis wielojęzyczny - jak ustawić pod Google? Osobne domeny, subdomeny?, 5.0 out of 5 based on 1 rating