VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Nie tak dawno, w swoim poście pisałem, jak to jedna domena, teoretycznie, może, dla zapytania brandowego, czyli takiego, w którym wpisujemy w Google nazwę marki, np. „Sony”, zająć całe TOP10.

Ostatnio obserwuję zjawisko, które znacznie rozszerza opisywaną przez Google na swoim blogu nowość.

Tzn. już nie tylko frazy związane z brandem, ale i z wykonywaną działalnością czy wreszcie frazy zwierające w sobie miasto (!) zwracają po kilka wyników dla danej strony w SERPach. Oznacza to nie mnie nie więcej, że … stare, mocne domeny są promowane przez Google bardziej, niżby to się mogło wydawać, chociażby po analizie dosyć długiego wątku na temat nowych zmian znajdującego się na forum Optymalizacja i Pozycjonowanie.

O ile pomysł na promocję brandu uważam za słuszny, o tyle już rozszerzanie takiego rozwiązania o frazy regionalne nie – ponieważ jest to promowanie mocno zasiedziałych marek i utrudnianie dostępu do ruchu z Internetu dla dobrych stron, ale z małym stażem w sieci, czy nawet dobrych stron z dużym stażem, ale nie posiadających takich środków reklamowych na reklamę i marketing co „czołówka”.

Zdaję sobie sprawę, że w biznesie nie ma sentymentów i np. w prasie czy telewizji widzimy reklamy tych firm, które mogą sobie na to pozwolić. Jednak uważam, że Internet to inne medium i takie sytuacje nie mogą mieć miejsca.

A może to jest początek tracenia rynku przez Google? Przy udziale 97,5%, jaki posiada Google w Polsce, jeżeli więcej osób niż ja (a mam sygnały od znajomych, że takie grupowanie regionalnych wyników ich drażni) będzie niezadowolonych z nowych funkcjonalności, zapewne „w końcu” większą część tortu zdobędzie Bing. Nie ma co ukrywać – sytuacja na polskim rynku wyszukiwarek nie jest zdrowa dla internautów.

Poniżej zrzut obrazujący sytuację dla frazy regionalnej.

Podobne wpisy:

VN:F [1.9.17_1161]
Oceń wpis - pomożesz kształtować zawartość bloga
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)