Dlaczego usunąłem Awesome Screenshot, którym robiłem zrzuty ekranu
Od pewnego czasu używałem wspomnianego dodatku, za pomocą którego robiłem estetyczne zrzuty ekranu. „Niestety”, po lekturze wpisu, jaki Barry Schwarz zamieścił na swoim blogu, postanowiłem go szybko odinstalować.
Powód?
Otóż zostało dowiedzione, że twórcy tej skądinąd bardzo fajnej wtyczki – notabene w Firefoxie dostępnej od niedawna – postanowili „skorzystać” ze współpracy z Amazon.com i serwowali w wynikach wyszukiwania strony amerykańskiego giganta sklepowego!
Nie lubię, jak ktoś za moimi plecami dokonuje ingerencji w to, co widzę w SERPach. W Google mogę wyłączyć spersonalizowane wyniki (lub dzięki dodaniu na końcu adresu url fragmentu „&pws=0″ zobaczyć SERPy bez personalizacji) – twórcy tej jednak wtyczki nie dają nam takiej możliwości.
A zatem – żegnaj Awesome Screenshot, witaj … Screen Capture.
„Niestety”, znowu produkt Google – no ale co poradzę, jak używam tej wyszukiwarki na co dzień i dotychczasowe produkty spełniają moje oczekiwania? A że Google zbiera o mnie informację – tyle czasu spędzamy w sieci, tyle mamy profili, wypowiedzi na forach czy blogach – że i tak, jak ktoś zechce, to dowie się o nas (prawie) wszystkiego.
Zachęcam do wypełnienia krótkiej ankiety na temat działania, jakie zamierzasz podjąć po lekturze tego wpisu na Awesome Screenshot.




Sierpień 22nd, 2011 at 14:47
Zostawia oczywiście plugina – w ustawieniach mozna odznaczyć te opcje.
Sierpień 23rd, 2011 at 11:52
No faktycznie, Google nigdy nie ingeruje w wyniki, czego przykładem są SERPy w krajach reżimowych. W Chinach w odcenzurowaniu haseł zwiazanych z Tybetem pomogły im dopiero zmasowane naciski społecznosci międzynarodowej (czytaj: względy PR-owe).
Sierpień 23rd, 2011 at 11:54
Dla mnie to niestety bardzo niechlubna karta w historii Google. Bo co innego pokazywanie wszystkiego i nie reagowanie, a co innego … ulegnięcie reżimowi w zamian za … wejście na rynek. Dlatego ostatnie decyzje Google w tej sprawie odbieram jako właściwe i mam nadzieję, że nie powtórzy się to w przyszłości.
Sierpień 23rd, 2011 at 12:29
Tyle, że po pierwsze to nie sumienie ich do tego skłoniło tylko właśnie PR w połąćzeniu z konfliktami inneog typu z Chinami (włamania na serwery, przekierowywanie ruchu na Baidu itp). Tak wiec podobnie jak wprowadzenie cenzury, tak też jej likwidacja miała podłoże ekonomiczne.
Poza tym to nie jedyny kraj gdzie dochodziło do ręcznej manipulacji. Po prostu ten przypadek był glośny. Tak wiec jesli przechodzisz na produkt Google z powodu tego, ze poprzedni stosowal to, co Google to tak… dziwnie.
Sierpień 23rd, 2011 at 12:53
Masz rację. czytałem ostatnio książkę „Potęga Google” i to, co mnie tam m.in. zastanowiło to to, że niby sumienie ich jednak … gryzło, tylio nie wiedzieli, jak się z tego wydostać. W końcu to biznes, a w biznesie liczy się to, co „zielone”. Może rzeczywiście wpadło się w pułapkę? Jakoś od kiedy mam Androida i widzę, jak te produkty się fajnie ze sobą zazębiają chyba bardziej je lubię. A czy słusznie? Niestety inni gracze są za słabi.
Przeglądarka jednak nadal FF – wkurza mnie to, że każda karta w Chromie to osobny proces i obciąża to moim zdaniem zbyt kompa. Chociaż Chrome jest szybszy więc jak przejdą na jeden proces, to kto wie…
Sierpień 23rd, 2011 at 13:07
Kiedyś podawałeś, że „&pws=0″ zapobieha personalizacji, aktualnie „$pws=0″ z dolarem. Który zapis jest poprawny
Sierpień 23rd, 2011 at 13:09
Skąd masz informację o „dolarze”?
Sierpień 23rd, 2011 at 13:13
Oj, wielkie firmy zawsze sumienie gryzie gdy można to pokazać publicznie. Yahoo też „gryzło sumienie” po nagłośnieniu sprawy przekazania chińskim władzom korespondencji dziennikarza-dysydenta.
BTW – w Chromie to mnie akurat wkurza nie Google (bo wtedy bym zainstalował sobie Chromium i mimo, że to prawie to samo, byłoby po problemie – szybko i bez dodatków „śledczych”), a kompletny brak usability. Co ciekawe, zwykle jest chwalony za tą wygodę, ale przez te same osoby, ktore w produktach innych firm podobne cechy uwazaly za „wielkie minusy” ;) Siła logo robi swoje :)
Faktem jest, że „wszystko w jednym” jest wygodne. Ale z drugiej strony monopolizacja rynku nigdy nie jets dibra, a tu sami się w tą monopolizację pakujemy, dając przy okazji masę danych w jedno miejsce. Jestem jednak zwolennikiem rozproszenia i przynajmniej częściowej anonimowości.
Sierpień 23rd, 2011 at 13:35
Fakt, Google daje czasem wtopę, jak chociażby przycisk Google+1, który w momencie wprowadzenia miał kilka bugów, wpływających poprzez to na spowolnienie wczytywania się stron, an których był instalowany. też się dziwię, jak taka duża firma może pozwolić sobie na wypuszczenie takich rzeczy. Może za dużo nowości w tym roku poszło? :) I … może rok 2011 był rokiem nowości, a rok 2012 będzie rokiem … poprawiania bugów? Zobaczymy :)
Dobrze, że nagłaśnia się takie rzeczy, jak to, co napisałeś w/s Yahoo. Mało firm jest świadomych tego, że uczciwością dalej się zajdzie niż kierując się tylko chwilowymi „korzyściami”. To, co zrobiło Yahoo jest podobne do tego, co niedawno było w Polsce z białoruskim opozycjonistą. Mam wrażenie, że ktoś w Yahoo się za bardzo pośpieszył i też został „wpuszczony w maliny”. No, ale to on miał uważać, prawda?
Sierpień 23rd, 2011 at 13:53
Niestety, uczciwością ciężko zajechać daleko, co widać na szerszym rynku. )Przykłąd z IT: w poznych latach 90-tych była spora szansa na spopularyzowanie systemu prostszego niz Windows, a stabilniejszego niz Linux – BeOSa. Ale zostal skutecznie wygryziony przez konkurencje oplacajaca wylacznosc na reklamy oprogramowania w poszczegolnych mediach.
Podobnie jest z innymi branżami, niekomputerowymi. Nike, Unilever, Nestle – każda z tych firm budzi kontrowersje jeśli się im przyjrzeć, ale wlasnie one jadą najdalej. Wlasnie dlatego, że latwiej sięgać po produkty „skupione w jednym miejscu”.
Owszem, trudno zrezygnować w całości z gigantów – w przypadku rynku wyszukiwarek w ogóle królują same „perełki”, jak nie Google, to MS czy Yahoo. Clusty (aktualnie Yippy) jest obiecujące i do niektórych pytań wystarcza, ale to jednak nie do końca to. Ale już w przypadku usług typu poczta czy mapy są dobre zamienniki.
Swoją drogą niezłe dygresje wychodzą ze zwykłego wpisu :) Ale w sumie takie dyskusje mnie zwykle motywują do szukania alternatyw.
Sierpień 23rd, 2011 at 14:33
Sam podałeś w poście „dzięki dodaniu na końcu adresu url fragmentu „$pws=0″ zobaczyć SERPy bez personalizacji”. Inny wzór podałeś w którymś z lipcowych postów
Sierpień 23rd, 2011 at 14:42
Mój błąd. Dzięki za zwrócenie uwagi, już poprawiam… :)