Czy linki przychodzące mogą zaszkodzić mojej stronie
Bardzo często spotykam się z opinią, że linii przychodzące ze stron łamiących wytyczne Google szkodzą witrynom, do których się kierują. Jak jest naprawdę?
Oficjalne stanowisko Google jest takie, że … tak nie jest. Jest to tłumaczone w bardzo prosty sposób: „w ten sposób konkurencja mogłaby bardzo łatwo wygryźć swoich przeciwników z rynku”. O ile zamieszczanie na swojej stronie linków do złego sąsiedztwa szkodzi, ponieważ w ten sposób „mówimy” robotowi, że witryna, do której linkujemy, jest dobra (chyba, ze damy atrybut do linku nofollow), o tyle nie mamy już żadnego wpływu na to, kto i skąd linkuje do nas.
Dla mnie takie stanowisko jest sensowne i o ile pytania do pracowników Google na Forum Google dla Webmasterów czy np. na ostatnim SemCampie, który odbył się 27 czerwca br. w Warszawie np. na temat treści często pozostają bez odpowiedzi – mówiąc inaczej, udzielana odpowiedź jest bardzo dyplomatyczna – o tyle tutaj stanowisko jest jasne: linki przychodzące nie mogą zaszkodzić stronie internetowej, do której kierują.




Luty 23rd, 2011 at 22:02
Oczywiście, że nie mogą, choć zdarzają się sytuacje, ale to pewnie wtedy, gdy wielu uzytkownikow z roznych lokalizacji zgłosi te same linki, które widać, ze są spamerskie…
Luty 23rd, 2011 at 22:42
Jak domena jest młoda, to w okresie FSB duża ilość linków przychodzących może zaszkodzić – ponieważ nie jest to naturalne :). Jednak domena już z pewną historią jest już na to uodporniona – i dlatego mówi się, że linki przychodzące nie szkodzą…
Czerwiec 24th, 2011 at 10:21
To stanowisko, które zaprezentowali pracownicy Google jest logiczne. Tylko, że Google dało już wiele razy do zrozumienia, że to oni dyktują warunki i często zmieniają reguły gry. Dziś mają takie stanowisko, a innym razem będą mieli inne. Ważne jest także to, co powiedział Seo-Profi… Strona z historią jest inaczej traktowana, niż ta bez historii :)
Lipiec 9th, 2011 at 14:42
Teraz po czasie, okazuje się, że jednak mogą szkodzić.
Lipiec 9th, 2011 at 15:56
Myślę, jak to pisałem w późniejszym wpisie, że po prostu pracownik SQT ma możliwość sprawdzenia, jak to było np. w przypadku JC Penny polityki reklamowej danej firmy. I jeżeli ma uzasadnione podejrzenia, że linki prowadzące do strony „mają sporo wspólnego” z właścicielem takiej witryny, to nakłada na nią filtr. Google przeszło sporą ewolucję w tym zakresie i … mam wrażenie, że jest bardziej zaawansowane w tym zakresie, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić :)