Czy komentarze na blogu, z linkami dofollow, moga wpłynąć negatywnie na jego reputację
Wiele osób posiada bloga. Na większości z nich można komentować wpisy. Nie zawsze są one ustawione tak, że linki w ich treści posiadają atrybut nofollow. Czy strona może ucierpieć, jeżeli komentarze będą z opcją dofollow?
Odpowiedź na takie pytanie jest prosta – tak.
Jeżeli komentarze na blogu umożliwiają wstawienie linków dofollow (są dofollow), to automatycznie przekazują one PageRank strony adresom, które znajdują się w komentarzach. Jeżeli będą na stronie tony komentarzy pochodzących od spamerów, to automatycznie linkujemy do stron o wątpliwej jakości, a to z kolei pociąga za sobą realne niebezpieczeństwo spadku reputacji naszego bloga (czyli mówiąc prostym językiem możemy spaść w wynikach wyszukiwania – filtr – albo nawet zniknąć całkowicie – ban). Dlatego należy uważać na włączanie w komentarzach opcji dofollow dla linków.
OK, a co z komentowaniem na blogach, które mają komentarze ustawione jako dofollow? Czy jest sens się na nich udzielać i w ten sposób zdobywać linki?
Według Matta … nie bardzo. Po pierwsze, jest ich mało (WordPress np. domyślnie ma komentarze ustawione na nofollow). Po drugie – ponieważ jest ich mało to … posiadają sporo komentarzy. Duża ilość komentarzy oznacza, że PageRank jest dzielony na tak wiele stron, że zwyczajnie nie opłaca się umieszczać na takim blogu linka do naszej strony :).
Podobne wpisy:
- Jak zdobyć linki dofollow przy coraz większej popularności atrybutu nofollow
- Czy powinniśmy używać nofollow w linkowaniu wewnętrznym
- Czy sprzedaż linków z atrybutem nofollow jest zgodna z wytycznymi Google
- Jak chronić bloga przed hakerami
- Częstotliwość zmian na blogu czy treść – co jest ważniejsze z punktu widzenia Google





Wrzesień 23rd, 2010 at 09:42
Najlepsze jest to, że są ludzie, którzy sprzedają listy blogów z ustawieniem dofollow w komentarzach. Dla mnie nie jest to sposób na promowanie strony, ale nie zaszkodzi podać ten link.
Wrzesień 23rd, 2010 at 12:47
Umówmy się, że w takim wypadku chodzi tylko i wyłącznie o SERPy, a nie o budowanie dobrego merytorycznie bloga. „Niestety”, tak są takie blogi postrzegane – do upychania w komenatarzach właśnie fraz pod pozycjonowanie, co oznacza, że w średnim/długim okresie czasu taki blog dostanie filtra/bana – więc szkoda tam zamieszczać link.
No chyba, że autor się mocno przykłada i cierpliwie odsiewa spam od merytorycznych komentarzy… Uważam jednak, że nie ma to sensu, ponieważ takie wpisy, jak nie już, to niedługo przestaną się liczyć – chociażby przez xrumera, który zaśmieca blogi komentarzami.
Grudzień 9th, 2010 at 13:15
Dlaczego strona miałaby ucierpieć ? Może spaść nieznacznie PR podstrony ale nie chce mi się wierzyć aby serwis ucierpiał.
Grudzień 11th, 2010 at 03:40
Polecam lekturę Wytycznych Google dla Webmasterów oraz Forum Google – „niestety” tak jest :). Dzięki temu Google próbuje walczyć ze spamem i, trzeba przyznać, że ostatnimi czasy wychodzi mu to coraz bardziej. Oczywiście, są wpadki, jednak ten, kto obserwuje proces w ujęciu długofalowym widzi pozytywne efekty tych zmian.
Marzec 19th, 2011 at 14:15
Gratuluje bezsensownych wniosków. Totalnie bezsensownych. Bzdury piszecie.
Skoro opieracie się na Macie Sciemniaczu i na Googlarzu to nie zapomnijcie, że Google powiedziało, że żaden przychodzący nie może zaszkodzić reputacji strony.
Jedynie reputacja stron do których wychodzą linki może zaszkodzić linkującej stronie.
To co opisujecie, czyli dzielenie PR na większą liczbę stron powoduje jedynie to, że spada moc linków. Mało który blog pozwala też na użycie anchora w linku a jedynie nazwy (nicka) użytkownika. I to jest dość duży problem.
Część moich ma wspomagane pozycjonowanie przez komentarze – w celu podwyższenia PR. Jak to robię? Po prostu wybieram z wyszukiwarki blogów do-follow podstrony już z wyższym PR. Dzięki temu w bardzo krótkim czasie mogę podbić z PR0 do PR2. Oczywiście można się zastanowić nad znaczeniem PR w pozycjonowaniu.
Ale tak czy inaczej… bzdury piszecie. Nie chciałbym mieć takich pozycjonerów.
Marzec 19th, 2011 at 22:40
No comments.
Chyba nie zrozumiałeś, o co chodzi w tym poście – wejdź na Forum Google, poczytaj kilka wątków. Daj link dofollow ze strony do jakiegoś spamera i zobaczymy, co się stanie ze stroną.
Sierpień 24th, 2011 at 12:19
Nie zgadzam się całkowicie z tym wpisem. Po pierwsze ustawienie atrybutu nofollow nie sprawi, że zachowamy PR. Przy 5 wychodzących linkach nawet jeśli 4 z nich będą miały atrybut nofollow to nie znaczy, że ten 1 dostanie ich całą moc.
Tak było kiedyś – teraz ta moc po prostu przepada. Moim zdaniem ustawienie atrybutu dofollow może być korzystne dla naszego bloga z racji tego, że ludzie chętniej będą czytać artykuły i komentować bo dzięki temu przy okazji mogą zdobyć link do swojej strony.
Sam chętnie komentuje takie blogi i moje komentarze nie są wcale spamem. Czytam tylko artykuły, które mnie interesują i wyrażam swoją opinie kiedy mam coś do powiedzenia. Fakt, że dzięki temu mogę zdobyć link zachęca mnie do powrotu do danego bloga.
Sierpień 24th, 2011 at 12:36
Nie chodzi o PR – ale o reputację. Google reputację traktuje coraz poważniej i moim zdaniem za mało o nią dbamy – chociaż to się powoli zmienia..A spamerzy wykorzystują blogi z komentarzami dofollow i zaraz pojawiają się „XRumerowe komentarze”. Jak nie będzie się dbało o jakość komentarzy, to przy linkowaniu do stron np. porno blog poświęcony urządzaniu ogrodu może polecieć w SERPach. Można pojechac na wakacje i po nich stwierdzić spadek strony w Google.
Jak blog jest dobry, to ludzie komentują nie dlatego, że są linki dofollow, ale dlatego, że blog się im podoba. Skoro właściciel może zadbać w prosty o reputację wstawiając do komentarzy z automatu nofollow – i skoro użytkownikom to nie przeszkadza – nie widzę powodu, aby się nie zabezpieczyć.